Data: 11 kwietnia 2026 | Lokalizacja: Browar Okocim, Canpack Brzesko | Misja: Poznanie historii browarnictwa
Zapraszamy na relację! Zrobotyzowani na szlaku turystyki przemysłowej: Tajniki Canpack i bijące serce Browaru Okocim
Turystyka przemysłowa to nasza absolutna pasja i misja! Tym razem zapraszamy na obszerną relację z niezwykłej wyprawy, podczas której z nieskrywanym entuzjazmem odkrywaliśmy niedostępne na co dzień zakamarki potężnych zakładów produkcyjnych. Byliśmy tam, widzieliśmy na własne oczy potęgę techniki i dziś zabieramy Was w tę fascynującą, pełną detali podróż „od kuchni”! Nasza grupa, głodna zgłębiania technicznego dziedzictwa kultury, miała rzadką okazję z bliska poznać niesamowicie precyzyjne procesy w fabryce puszek CanPack oraz odkryć historyczne, architektoniczne i technologiczne serce słynnego Browaru Okocim. Przygotujcie się na potężną dawkę wiedzy!
Chcesz na własne oczy zobaczyć, jak miliony aluminiowych puszek pędzą przez laserowe systemy wizyjne z prędkością tysięcy sztuk na minutę, a potężne, międzypokoleniowe warzelnie w rytmie 10 ton słodu zamieniają ogień, wodę i powietrze w płynne złoto Galicji? Dołącz do naszych kolejnych wydarzeń, a odkryjesz te i inne tajemnice wielkiej inżynierii! Dołącz do nas, zasubskrybuj newsletter! Nie bądź zwykłym turystą – zostań Zrobotyzowanym!
Przystanek 1: Magia aluminium, czyli Fabryka Puszek Canpack wodzenia elektrowni
Naszą wycieczkę rozpoczęliśmy od miejsca, z którego pochodzą opakowania dla Waszych ulubionych napojów, a do którego my, jako miłośnicy zakładów przemysłowych, musieliśmy wejść. To tutaj przekonaliśmy się na własnej skórze, jak ogromny nakład pracy, precyzji i inżynieryjnego geniuszu stoi za z pozoru zwykłą puszką, którą codziennie bezwiednie wyrzucamy do kosza. Zakład ten produkuje niewyobrażalne wręcz ilości opakowań – w ciągu jednej zmiany z linii zjeżdża nawet kilkadziesiąt ton materiału, a wyobraźnię pobudzają liczby takie jak 3,8 miliona czy 4,5 miliona sztuk.
Oto technologiczne ciekawostki z hal produkcyjnych, które najbardziej przykuły naszą uwagę:
- Precyzyjny druk offsetowy i litografia: Proces nanoszenia grafik na puszki to prawdziwy majstersztyk. Każdy element grafiki, każdy detal pochodzi z innej płyty drukarskiej. Kolory nakładane są osobno przy pomocy gumowych bębnów (blankietów), które odbierają farbę z aluminiowej płyty i transferują ją na puszkę. Płyty te są precyzyjnie pozycjonowane na cylindrach przy użyciu specjalnych kołków. Co ciekawe, najmniejsza zmiana w projekcie, każda korekta perspektywy, wymaga przygotowania zupełnie nowego materiału drukarskiego. To niesamowite, że maszyny drukarskie pracują z prędkością tysięcy sztuk na minutę, a każdy błąd skutkuje natychmiastowym odrzutem!
- Bezwzględna kontrola jakości (Vision Systems): Na linii puszki przemieszczają się z ogromną prędkością, a mimo to każda jedna sztuka podlega kontroli na każdym etapie produkcji. Zobaczyliśmy w akcji zaawansowany system kamer wizyjnych, przez które produkcja jest prześwietlana milisekunda po milisekundzie. System ten ma wgraną potężną bazę defektów i natychmiast wychwytuje niedoskonałości mechaniczne wewnątrz i na zewnątrz puszki, takie jak: wgniecenia, perforacja, obecność ciał obcych, błędy w nadruku czy problemy z nałożeniem lakieru. Jeśli sprzęt wykryje wadę, puszka jest bezlitośnie odrzucana z procesu. Sprawdzane jest nawet to, czy blacha nie posiada mikrouszkodzeń zagrażających wytrzymałości ciśnieniowej.
- Wydział Wieczka i grawerowanie laserowe: Zobaczyliśmy potężne prasy bazowe i konwersyjne, gdzie z ogromną siłą wycinane są i formowane zamknięcia puszek. Niezwykle ciekawym elementem są kody promocyjne ukryte pod zawleczkami. Są one nanoszone za pomocą precyzyjnego grawerunku laserowego na taśmie aluminiowej, jeszcze przed ostatecznym uformowaniem kluczyka. Po wygrawerowaniu kodu, powierzchnia jest zabezpieczana powłoką oleju dopuszczonego do kontaktu z żywnością (food grade), a następnie kluczyk jest formowany i nitowany do wieczka bazowego.
- Ekologia i „Stay-on Tab”: Dowiedzieliśmy się, że w Europie rygorystycznie stosuje się zamknięcia typu „stay-on tab” (zawleczka trwale połączona z panelem wieczka). Jest to podyktowane względami środowiskowymi – zapobiega to sytuacji, w której miliony ostrych, aluminiowych języczków walałyby się po plażach i lasach. W niektórych rejonach świata (np. w Emiratach Arabskich) produkuje się jeszcze wieczka całkowicie zrywane (RPT), często z powodów religijnych lub lokalnych przyzwyczajeń, ale Europa stawia na recykling.
- Aluminium kontra stal: Nasz przewodnik wyjaśnił nam fundamentalną różnicę w materiałoznawstwie, tłumacząc, dlaczego branża napojowa odeszła od puszek stalowych na rzecz aluminium. Stalowe puszki musiały być w całości, bardzo grubo pokryte lakierem, w przeciwnym razie błyskawicznie korodowały, a usunięcie lakieru w procesie recyklingu stanowiło ogromny problem. Aluminium z kolei nie rdzewieje w ten sam sposób i jest absolutnie fenomenalnym materiałem w recyklingu – można je przetwarzać, topić i formować na nowo praktycznie w nieskończoność bez utraty właściwości. Zwrócono nam jednak uwagę, że w przypadku napojów energetycznych, które są wysoce korozyjne, wnętrze puszki aluminiowej i tak musi być perfekcyjnie zabezpieczone lakierem – gdyby wlać „energetyka” do surowego aluminium, puszka rozszczelniłaby się zaledwie po jednym dniu!
- Wytrzymałość puszki: Jakie siły działają na tak cienką powłokę? Okazuje się, że puszka napojowa musi wytrzymać ciśnienie wewnętrzne rzędu 620 kPa (6,2 bara) – takie warunki panują m.in. w pasteryzatorach. Z kolei przy nacisku osiowym (kiedy puszka jest zamykana na rozlewni i dociskana do wieczka), konstrukcja wytrzymuje nacisk około 675 Niutonów, a limity bywają ustawiane nawet w okolicach 1000 Niutonów, aby zniwelować ryzyko zgniecenia przy najdrobniejszych mikrouszkodzeniach.
- Identyfikowalność (Traceability): Każda puszka ma swój „dowód osobisty”. Na dnie znajdziemy szereg mikrooznaczeń, nadrukowanych np. lakierem UV, niewidocznych na pierwszy rzut oka. Kropki i cyfry oznaczają numer konkretnego „kubka” tłoczącego, przypisują puszkę do konkretnej linii produkcyjnej (np. bodymakera), a nawet identyfikują maszynę nakładającą lakier wewnętrzny! Pozwala, to w razie wykrycia problemu przez rozlewnię, na natychmiastowe sprawdzenie konkretnej maszyny w fabryce.
Zobacz pełną galerię w najwyższej jakości!
Odkryj wszystkie industrialne kadry z naszej wyprawy i pobierz zdjęcia w pełnej rozdzielczości.
Przystanek 2: Śladami rodziny Goetzów – wieś Okocim i techniczne dziedzictwo
Po tej potężnej dawce nowoczesnej, precyzyjnej inżynierii, zrzuciliśmy odblaskowe kamizelki, wsiedliśmy do autokaru i ruszyliśmy w podróż w czasie. Naszym kolejnym celem było poznanie korzeni miejsca, w którym narodził się przemysł browarniczy w tej części Europy. Aby zrozumieć pełny kontekst historyczny zaboru austriackiego i Galicji, udaliśmy się do wsi Okocim.
Z perspektywy turystyki przemysłowej historia ludzi budujących zakłady jest równie ważna, co same maszyny. Spacerując po okolicy, dotarliśmy do kościoła pod wezwaniem Trójcy Przenajświętszej, ufundowanego w całości przez rodzinę Goetzów. Zobaczyliśmy budynek pierwszej w okolicy szkoły, która nosi imię Jana Okocimskiego-Goetza – to doskonały przykład działalności u podstaw i dbania o lokalną społeczność przez dawnych przemysłowców.
Na przykościelnym cmentarzu, będącym żywym łącznikiem z historią, pochyliliśmy się nad dawnymi nagrobkami. Nasz przewodnik wskazał nam miejsce spoczynku Józefa Neumanna – kupca z Cieszyna i pierwszego wspólnika założyciela browaru. Niezwykle poruszająca była historia duńskiej guwernantki, córki profesora, która przyjechała tu edukować dzieci przemysłowców (dzięki czemu m.in. Jan Albin biegle władał czterema językami) i pozostała w Okocimiu aż do śmierci. Równie tragiczna była opowieść o pierwszym synku założyciela, który zmarł w wieku niespełna roku, prawdopodobnie po zatruciu się zabawką. Odkryliśmy też, że tuż obok przebiega słynny szlak pielgrzymkowy Via Regia – Droga św. Jakuba (do Santiago de Compostela), rozpoczynający się aż na wschodzie.
Prawdziwym historycznym sercem tej wycieczki był jednak Pałac Goetzów. Zobaczyliśmy reprezentacyjny Hol Myśliwski, w którym wiszące na ścianach trofea to coś więcej niż tylko myśliwska pamiątka.
Dowiedzieliśmy się, że Jan Ewangelista Goetz, założyciel browaru, urodzony w 1815 roku w Langenenslingen (Wirtembergia), był człowiekiem napływowym. Wywodził się z rodziny o tradycjach browarniczych. Ojciec wyposażył Jana w najcenniejszy kapitał: potężną wiedzę piwowarską. Jan przez wiele lat odbywał wędrówki czeladnicze od browaru do browaru, trafiając ostatecznie pod skrzydła swojego wpływowego kuzyna w Wiedniu – legendarnego Antona Drehera.
To Dreher przywiózł z Anglii przełomową technologię: wiedzę o produkcji jasnego słodu (potrzebnego na Wyspach do pale ale), zastosowanie termometru do precyzyjnej kontroli zacierania oraz cukromierza (areometru) do badania ekstraktu brzeczki! W ówczesnej Europie kontynentalnej wiedza ta była absolutną innowacją. Anton Dreher z pomocą Jana Goetza wykorzystał te narzędzia do stworzenia wiedeńskiego lagera (piwa dolnej fermentacji). W wieku 30 lat postanowił przejść na swoje. Odpowiedział na ogłoszenie w Wiener Zeitung, w którym Józef Neumann szukał piwowara, i tak w 1845 roku podpisano umowę na założenie Browaru Okocim.
Pierwsza warka piwa została uwarzona w lutym 1846 roku – dokładnie w tragicznym czasie „rabacji galicyjskiej”. Podczas gdy wokół chłopi mordowali szlachtę i ziemiaństwo, zrewoltowany tłum 600 mężczyzn wpadł również do Okocimia. Z uwagi na to, że Goetz nie był typowym właścicielem ziemskim (szlachcicem), a pracownicy stanęli w jego obronie, udało mu się uniknąć rzezi. Co więcej, przez tydzień w zaroślach ukrywał i karmił miejscowego ziemianina, co dowodziło jego wielkiego serca.
Z biegiem lat rodzina Goetzów ugruntowała swoją pozycję w Galicji. Organizowanie wielkich polowań i eksponowanie trofeów było dla nich swoistym narzędziem „networkingu” i budowania politycznych koneksji na wiedeńskich dworach, by wkupić się w łaski wyższych sfer, zdominowanych przez dumną, polską szlachtę. Byli tak szanowani, że synowi założyciela, Albinowi – według rodzinnych przekazów – proponowano kandydowanie na fotel pierwszego Prezydenta II Rzeczypospolitej (którego ostatecznie nie przyjął). Nie przyjął również propozycji objęcia funkcji Marszałka Sejmu. W Izbie Tradycji Okocimskiego Browaru można zobaczyć między innymi drewniane koło z samochodu Lorraine – Dietrich. Według zapisów baron posiadał dwa takie samochody. Trzecim pokoleniem rodziny Goetz był Antoni Jan. Złoty wiek rodu przerwała brutalnie II wojna światowa. We wrześniu 1939 roku, nie chcąc podpisać volkslisty (co groziło obozem lub śmiercią), ostatni potomek wraz z najbliższą rodziną ewakuował się dwoma Buickami przez Rumunię, Szwajcarię, Francję do Anglii. Ostatecznie po wojnie wyemigrował do Kenii, gdzie prowadził wraz z Żoną małą herbaciarnię. Ostatni założyciel zmarł bezpotomnie w 1962 w Nairobi. Prochy Antoniego Jana Goetza sprowadzono do Polski dopiero w 2017 roku, co stanowiło symboliczne zamknięcie pewnej epoki.
Czy zastanawiałeś się kiedyś, jak to jest stać w huku maszyn przed laserowym systemem, który prześwietla tysiące pędzących puszek w ułamku sekundy, albo liczyć piętra w zabytkowej windzie towarowej, by z dachu najwyższego budynku w mieście poczuć zapach gorącej, parującej brzeczki? Dołącz do naszych kolejnych wydarzeń, a odkryjesz te i inne tajemnice wielkiej inżynierii oraz piwowarskiego rzemiosła! Dołącz do nas, zasubskrybuj newsletter! Nie bądź zwykłym turystą – zostań Zrobotyzowanym!
Przystanek 3: Bijące serce browaru – warzelnia i alchemia piwowarstwa
Prawdziwym gwoździem programu, który najbardziej ucieszył naszą grupę Zrobotyzowanych, było wejście w same trzewia czynnego zakładu! Naszym przewodnikiem był Adam Surmacz – technolog i piwowar z 18-letnim stażem na okocimskiej warzelni. Założyliśmy fartuchy, okulary i odblaski, przeszliśmy rygorystyczny, losowy test trzeźwości (bezkompromisowe BHP!) i ruszyliśmy w labirynt rur, zbiorników i gorącej pary. Zobaczyliśmy słynną „Gwiazdę Piwowarską” z wkomponowanymi trzema żywiołami (wodą, ogniem, powietrzem) i trzema procesami (słodowaniem, zacieraniem i fermentacją), która jest dumnym symbolem tutejszych rzemieślników.
Nasz przewodnik krok po kroku wyjaśnił nam proces, tłumacząc go na fascynujących liczbach. Okocim to absolutny gigant przemysłowy, czwarty co do wielkości browar w Polsce, zdolny rozlać rocznie do 4,5 miliona hektolitrów piwa (czyli 450 milionów litrów!). Jak to się robi?
- Magia słodowania: W Browarze Okocim niegdyś funkcjonowały dwie słodownie. Słód to nic innego jak ziarno na przykład jęczmienia, które najpierw zostało namoczone, po to by zaczęło kiełkować. W tym momencie w jego wnętrzu aktywują się enzymy – między innymi takie jak w ludzkiej ślinie! Enzymy te są niezbędne, by w kolejnym etapie „pociąć” skrobię (cukier złożony) na cukry proste, którymi będą mogły pożywić się drożdże. Zanim jednak kiełek zużyje całą energię, proces jest brutalnie przerywany poprzez suszenie gorącym powietrzem. Kiedyś proces słodowania prowadzono na “klepiskach”. Ziarno podczas kilku dni kiełkowania było przerzucane przez pracowników – widzieliśmy potężne, puste dziś, loftowe budynki starej słodowni z charakterystycznymi kominami.
- Zacieranie (Mashing) – W sercu browaru: Warzelnia: Znaleźliśmy się w murach zabytkowej warzelni nr 1 i 2. Mogliśmy zajrzeć przez wzierniki do potężnych kotłów i podziwiać pracujące mieszadła. Na jedną gigantyczną warkę zużywa się tu 10 ton zmielonego słodu i 30 ton (30 tysięcy litrów!) odpowiednio uzdatnionej wody. Wewnątrz kadzi zaciernej podgrzewa się tę miksturę krokowo (od 50°C do 80°C) z wykorzystaniem płaszczy parowych. Ciepło uaktywnia enzymy, które w ciszy i spokoju przez około dwie godziny „tną” skrobię na słodką brzeczkę. Następnie całość trafia na kadź filtracyjną o powierzchni 50 metrów kwadratowych sit, gdzie słodki płyn oddzielany jest od młóta(wysłodzin), które z powodzeniem sprzedawane są jako odżywcza karma dla krów. Ekologia i zero waste w czystej postaci!
- Gotowanie z chmielem: Odfiltrowana, klarowna brzeczka trafia do kolosalnego kotła warzelnego (pojemność to aż
70 tysięcy litrów na jedną warkę!). Tam gotowana jest dokładnie przez 60 minut. Wbrew obiegowej opinii, gotowanie nie służy tylko sterylizacji. Głównym celem jest odparowanie niepożądanych związków lotnych (m.in. DMS), które w zapachu przypominają gotowane warzywa. Na tym etapie dodaje się chmiel, którego goryczka wspaniale kontruje potężną słodycz brzeczki, a wysoka temperatura ścina rozpuszczone białka.
- Kadź osadowa (Whirlpool) i chłodzenie: Brzeczka pompowana jest stycznie do okrągłego zbiornika. Wprawiony w ruch wirowy (niczym herbata w szklance), osadza ciężkie ścięte białko na środku dna. Klarowna, wciąż gorąca brzeczka przelatuje z ogromną siłą przez potężny płytowy wymiennik ciepła, gdzie w przeciwprądzie z lodowatą wodą schładzana jest błyskawicznie do temperatury tzw. „nastawnej” (zależnej od użytej receptury).
Niezwykłą ciekawostką, jest to, że potężna warzelnia obsługiwana jest w całości ze scentralizowanej sterowni, a 60% obsady stanowią… kobiety!
Pobierz i udostępnij najlepsze ujęcia!
Pełna galeria w wysokiej rozdzielczości czeka na Ciebie — idealna do social mediów i kolekcji fanów industrialu.
Przystanek 4: Zakamarki fermentacji, podziemia i dealkoholizacja
Następnie ruszyliśmy w głąb gigantycznego „tankofermentora”. Brzeczka trafia tu z dodatkiem tlenu oraz drożdży. Drożdże, te niezwykłe jednokomórkowe grzyby, to dla piwowarów po prostu pracownicy, którym „płaci się” cukrem (ekstraktem). Początkowo drożdże pochłaniają tlen i rozmnażają się około trzykrotnie. gdy tle się kończy, przechodzą w proces fermentacji beztlenowej, produkując alkohol oraz dwutlenek węgla (śmiertelnie niebezpieczny dla personelu, dlatego hale wyposażone są w czujniki i lampy ostrzegawcze!). Po około 7-8 dniach pracy, drożdże opadają na dno cylindryczno-stożkowych tanków (CKT). Kąt nachylenia stożka wynosi tu precyzyjnie 60 stopni, co pozwala grawitacyjnie zebrać drożdże, które mogą być użyte ponownie do kolejnego procesu fermentacji.
Młode piwo musi jednak „odpocząć”. Przepompowywane jest do tanków leżakowych, gdzie w temperaturze minus 1,5 stopnia Celsjusza dojrzewa, aż jego bukiet smakowo – zapachowy osiągnie pożądany charakter. Przewodnik przeniósł nas w czasie do epoki sprzed wprowadzeniem maszyn chłodniczych. Do chłodzenia używano lodu skuwanego zimą w stawach. Lód przechowywano w lodowniach i musiał wystarczyć aż do następnej zimy. W tamtych czasach Okocim posiadał własną flotyllę 86 specjalnych wagonów kolejowych (tzw. „piwiarek” wyposażonych w pojemniki na lód pod dachem), którymi eksportowano piwo na rynki Austro-Węgier, a nawet do carskiej Rosji. Rewolucja nadeszła dopiero wraz z inżynierem Carlem von Linde, który u Antona Drehera w Trieście uruchomił pierwszą na świecie sprężarkową chłodziarkę amoniakalną!
A co z coraz bardziej popularnym piwem 0,0%? W Okocimiu używa się instalacji do dealkoholizacji. Po pełnej fermentacji i filtracji (by uzyskać 100% piwnego smaku), piwo tłoczone jest przez kolumny z wydajnością 50 hektolitrów na godzinę. Tam, w środowisku głębokiej próżni (co pozwala obniżyć temperaturę wrzenia alkoholu do maksymalnie 50°C i nie przegrzać piwa), alkohol jest odparowywany! Otrzymany jako produkt uboczny koncentrat alkoholowy ma blisko 80% obj.
Przystanek 5: Linia rozlewnicza
Ostatnim etapem procesu technologicznego jest rozlew piwa. Mieliśmy możliwość obejrzenia pracy linii puszkowej. Jej wydajność wynosi 60 000 puszek na godzinę. Oglądanie tego procesu potrafi niemal zahipnotyzować.
Przystanek 6: Egzamin na kipera w laboratorium sensorycznym
Będąc pod ogromnym wrażeniem maszyn, zostaliśmy na koniec ugoszczeni w profesjonalnej sali do testów organoleptycznych i analizy sensorycznej. My również zostaliśmy poddani rygorystycznemu sprawdzianowi – tzw. testowi na „daltonizm smakowy”!
Nasz ekspert przedstawił nam żelazną zasadę: w profesjonalnym świecie browarniczym nie istnieje „jeden doskonały tester”, który wie wszystko. Statystycznie ludzie mają różną czułość receptorów, dlatego każda profesjonalna analiza, nawet tu w laboratorium, prowadzona jest przez zespół minimum pięciu niezależnych degustatorów w rygorystycznych warunkach (cisza, aplikacje na tabletach, brak wzajemnego sugerowania). Panel w Okocimiu uchodzi za jeden z najskuteczniejszych w całej globalnej grupie Carlsberg.
W pełnym napięciu zasiedliśmy przed pięcioma tajemniczymi, kubeczkami. Naszym zadaniem było w ślepym teście, bez konsultowania się ze znajomymi, rozpoznać wodne roztwory o ekstremalnie niskich, międzynarodowych stężeniach progowych: słodki (cukier), słony (sól spożywcza), kwaśny (kwas cytrynowy), gorzki (kofeina) oraz jedną czystą wodę referencyjną. O ile z kwaśnym czy słodkim większość sobie poradziła, o tyle wskazanie próbki o ledwie wyczuwalnej goryczy okazało się dla wielu Panów barierą nie do przejścia! Jak udowodnił nasz test, kobiety genetycznie wykazują znacznie wyższą wrażliwość sensoryczną, przez co to Panie są w branży zdecydowanie lepszymi testerami. Na zakończenie degustacji spróbowaliśmy jeszcze świeżo uwarzonej, gęstej, nieodfermentowanej „brzeczki przedniej” o potężnej, karmelowej słodyczy oraz wysłuchaliśmy niezwykłej przestrogi dla mężczyzn dotyczącej… chmielu. Przewodnik w sposób niezwykle barwny wytłumaczył, dlaczego chmiel jest „kobietą” – po pierwsze na polu uprawia się wyłącznie żeńskie, szyszkowe kwiatostany, a po drugie, chmiel zawiera fitoestrogeny, które męski organizm potrafi interpretować jako hormony żeńskie! Taka to piwna, botaniczna ciekawostka!
Przystanek 7: Spacer w chmurach – dach Brzeska
Kiedy wydawało się, że emocji już wystarczy, prowadzący postanowił spełnić dawną obietnicę i zabrał nas na ekspedycję przeznaczoną dla osób o stalowych nerwach. Naszym celem był dach górującego nad browarem silosu zbożowego – najwyższego budynku w całym Brzesku! Podzieleni na 5-osobowe grupy wsiedliśmy do autentycznej, oryginalnej, a przez to i niesamowicie urokliwej i lekko klaustrofobicznej windy towarowo-osobowej z lat 60-tych. Maszyneria z głośnym stukotem styczników i sykiem wyciągnęła nas na wysokość jedenastego piętra (ostatni odcinek pokonywaliśmy pieszo po stromych, technicznych schodach trzymając się oburącz poręczy).
Wysiłek i lekki dreszczyk emocji odpłaciły się z nawiązką! Widok z góry był po prostu oszałamiający. Podziwialiśmy geometryczny, industrialny układ hal produkcyjnych pod naszymi stopami. Widzieliśmy historyczny kościół św. Jakuba. (Ciekawostka: na rynku brzeskim w czasach zimnej wojny umiejscowiono stację wzmacniającą sygnał tzw. czerwonego telefonu z Moskwy do Berlina. Stacja umieszczona jest pod ziemią, a wejście do niej prowadziło przez drewniany kiosk z piwem. Kiosku już nie ma, ale podziemnie pomieszczenie pozostawiono).
Zmęczeni, przesiąknięci zapachem brzeczki, ale maksymalnie naładowani wiedzą zeszliśmy na dół, udając się na zasłużony, rzemieślniczy obiad w dawnym browarnianym pubie.
Ogromne podziękowania dla tych, którzy otworzyli przed nami te wyjątkowe drzwi:
- Dla ekipy Canpack, a szczególnie dla Panów Krzysztofa Saławy i Mateusza Świętka, za potężną dawkę technologicznej wiedzy.
- Dla Pana Tomasza Florczyka, który przeprowadził nas przez najciekawsze i najbardziej tajemnicze zakątki Pałacu Goetz.
- Dla Zespołu Carlsberg Polska, bez których zielonego światła ta przygoda by się nie odbyła.
- Dla Browaru Okocim, a w szczególności dla Pana Adama Surmacza oraz Adama Surmacza Juniora – to była czysta przyjemność gościć u tak zgranego, międzypokoleniowego duetu pasjonatów!
- Podziękowania ślemy również do całej załogi Browaru Okocim i Stowarzyszenia Miłośników Browaru Okocim za poświęcony czas i udostępnienie tych niesamowitych przestrzeni.
Było głośno, było gorąco, było technologicznie i fascynująco. Byliśmy my i była wielka inżynieria! Jeśli czujecie niedosyt wrażeń, kochacie zapach smarów, szum pracujących zaworów i dreszczyk wjeżdżania zabytkowymi windami na industrialne dachy – nie możecie ominąć kolejnych wyjazdów!
Do zobaczenia na kolejnej wyprawie ze Zrobotyzowanymi!
Przeżyj tę wyprawę jeszcze raz!
Wejdź do naszej galerii SmugMug i obejrzyj zdjęcia, które najlepiej oddają klimat tej wycieczki!
Wszystkie zdjęcia zostały wykonane i opublikowane za zgodą Canpack SA oraz Carlsberg Polska.
Słowa kluczowe: turystyka przemysłowa, Zrobotyzowani, Brzesko, Okocim, Browar Okocim, CanPack, fabryka puszek, zwiedzanie browaru, zwiedzanie fabryki, warzelnia, wnętrze browaru, infrastruktura przemysłowa, piwowarstwo, inżynieria, linia produkcyjna, hala maszyn, hala rozlewnicza, proces warzenia piwa, kontrola jakości Vision Systems, dealkoholizacja, silos zbożowy, zwiedzanie techniczne, industrialne zdjęcia, technologia od środka, Małopolska, wycieczka z przewodnikiem, relacja z wydarzenia, Carlsberg Polska, Pałac Goetzów, zapora puszek, zwiedzanie infrastruktury, inżynieria spożywcza, historia przemysłu, piwowarstwo od kuchni.
Brzmi jak świetnie spędzony dzień? Zobacz dokąd jeszcze wybieramy się w nadchodzącym czasie:
Chcesz przeżyć podobną przygodę? Turystyka przemysłowa w wydaniu Zrobotyzowanych to dostęp do miejsc, których na co dzień nie zobaczy nikt poza pracownikami — wnętrza zapór, hale turbin, galerie kontrolne i serce infrastruktury krytycznej.
👉 Dołącz do nas! Śledź nadchodzące wydarzenia na Zrobotyzowani.com.pl i zapisz się na newsletter, żeby nie przegapić kolejnych zapisów. 👉 Wyraź swoją pasję: zajrzyj do naszego sklepu Zrobki.pl po gadżety dla fanów industrialu i energetyki!
#Zrobotyzowani #TurystykaPrzemysłowa #CanPack #BrowarOkocim #OkocimskieTango #PałacGoetzów #Brzesko #Okocim #FabrykaPuszek #MagiaAluminium #VisionSystems #Warzelnia #GwiazdaPiwowarska #Słodownia #Dealkoholizacja #SilosZbożowy #WielkaInżynieria #WycieczkiTechniczne #IndustrialTourism #BreweryPhotography #BehindTheScenes #DziedzictwoTechniki #HistoriaPrzemysłu #KulturaPrzemysłu #Zrobki
- Udostępnij na LinkedIn (Otwiera się w nowym oknie)LinkedIn
- Udostępnij na Facebook (Otwiera się w nowym oknie)Facebook
- Udostępnij na Tumblr (Otwiera się w nowym oknie)Tumblr
- Udostępnij na Reddit (Otwiera się w nowym oknie)Reddit
- Udostępnij na Telegram (Otwiera się w nowym oknie)Telegram
- Udostępnij na Threads (Otwiera się w nowym oknie)Threads
- Udostępnij na WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie)WhatsApp
- Udostępnij na X (Otwiera się w nowym oknie)X
- Udostępniaj za pomocą narzędzi natywnychUdostępnijSkopiowano do schowka
- Udostępnij na Poczta (Otwiera się w nowym oknie)Poczta
Zdjęcia wykonali: Paulina Kozłowska, Magdalena Prosowska, Karol Lubaczewski
Relację przygotowali: Paulina Kozłowska, Magdalena Prosowska, Karol Lubaczewski
Do kontroli jakości w fabryce Canpack wykorzystuje się zaawansowane systemy kamer wizyjnych (Vision Systems) oraz laserowe systemy wizyjne. Technologie te pozwalają na błyskawiczne wykrywanie defektów mechanicznych, ciał obcych oraz błędów w nadruku czy lakierowaniu z prędkością tysięcy sztuk na minutę.
Aluminium jest preferowane, ponieważ nie rdzewieje tak jak stal i pozwala na nieskończony recykling bez utraty swoich pierwotnych właściwości. W przeciwieństwie do puszek stalowych, aluminium nie wymaga grubych powłok lakierniczych, których usuwanie było problematyczne w procesie odzyskiwania surowca.
Założycielami browaru byli Jan Ewangelista Goetz oraz Józef Neumann, którzy sprowadzili do Galicji innowacyjną technologię produkcji jasnego słodu. Wprowadzili oni również nowoczesne narzędzia kontrolne, takie jak termometr do precyzyjnego zacierania oraz cukromierz do badania ekstraktu brzeczki.
Puszka napojowa musi wytrzymać ciśnienie wewnętrzne rzędu 620 kPa (6,2 bara) oraz nacisk osiowy wynoszący około 675 niutonów. Limity wytrzymałości mechanicznej bywają ustawiane nawet w okolicach 1000 niutonów, aby zniwelować ryzyko zgniecenia przy ewentualnych mikrouszkodzeniach.
Proces rozpoczyna się od słodowania i zacierania ziarna z wodą, po czym uzyskana brzeczka jest gotowana przez 60 minut z dodatkiem chmielu. Następnie płyn trafia do kadzi osadowej Whirlpool i zostaje błyskawicznie schłodzony w płytowym wymienniku ciepła do temperatury nastawnej.
Browar Okocim został założony 26 kwietnia 1845 roku przez Jana Ewangelistę Goetza. Powołana przez niego spółka stała się początkiem dzisiejszego browaru, który od ponad 180 lat kontynuuje tradycje piwowarskie.
W ofercie browaru znajduje się bezalkoholowe Piwo Jasne 0,0% oraz szeroka gama piw smakowych 0,0%. Wśród dostępnych wariantów smakowych wymienić można Sycylijską Pomarańczę z Limonką, Limonkę z Miętą, Ciemną Wiśnię, Mango z Marakują, Granat z Maliną oraz Rześką Cytrynę.
Pierwsze w Polsce piwo typu Jasne Pełne zostało uwarzone w Browarze Okocim w 1846 roku. Wydarzenie to miało miejsce rok po założeniu spółki przez Jana Ewangelistę Goetza.
Browar realizuje inwestycje proekologiczne, takie jak uruchomienie trzech instalacji fotowoltaicznych oraz wykorzystanie biogazu z przyzakładowej oczyszczalni ścieków jako źródła energii. Działania te są elementem konsekwentnej realizacji idei zrównoważonego rozwoju firmy.
„Czwarty Składnik – Ludzie Browaru Okocim” to dokument przedstawiający historię browaru i kategorii piwo opowiedzianą słowami osób, które ją pisały. Film ukazuje pasję warzenia, innowacje oraz ludzi związanych z Okocimiem, którzy wciąż tworzą historię w jego murach.
Browar Okocim został założony w 1845 roku przez Jana Ewangelistę Goetza. Założyciel kierował się zasadą „najlepsze z najlepszego”, wierząc, że najdoskonalsze piwa można warzyć wyłącznie z surowców najwyższej jakości.
Stowarzyszenie zajmuje się upowszechnianiem historii Browaru Okocim oraz popularyzacją wiedzy o browarnictwie i kulturze piwnej. Jego głównymi celami są integracja środowiska pracowników, poszerzanie grona sympatyków browaru oraz gromadzenie dokumentacji dotyczącej jego przeszłości i teraźniejszości.
Stowarzyszenie jest organizacją otwartą dla wszystkich i zachęca do współpracy sympatyków z całego kraju. Każdy zainteresowany może dołączyć, wybierając formę zaangażowania dopasowaną do swoich potrzeb i możliwości.
Stowarzyszenie dokumentuje historię poprzez gromadzenie zbiorów dotyczących przeszłości i teraźniejszości browaru oraz inicjowanie spotkań, dyskusji i konferencji tematycznych. Realizuje te cele także poprzez działalność publicystyczną oraz upowszechnianie wiedzy o tradycjach browarnictwa i kulturze piwnej.








































































