Ścieżka edukacyjna Zrobotyzowani we współpracy z Kopalnia Soli Bochnia sp. z o.o. Kopalnia Soli Bochnia „Technicznie” – czyli 9 godzin szychty ze Zrobotyzowanymi ⚒️

Czy można połączyć zamiłowanie do fotografii, historii techniki i dreszczyk eksploracji? Zrobotyzowani udowadniają, że tak! W sobotę 15 listopada 2025 roku grupa pasjonatów techniki i turystyki przemysłowej wyruszyła z nami w niezapomnianą podróż 307 metrów pod ziemię – do Kopalni Soli Bochnia, najstarszej kopalni soli w Polsce (jej początki sięgają 1248 roku). W ramach wydarzenia „Sól i Światło” uczestnicy odkrywali tajemnice V poziomu „Podmoście” bocheńskiej kopalni, miejsca normalnie niedostępnego dla turystów. Była to ekskluzywna wyprawa pełna unikalnych atrakcji – od zabytkowych maszyn górniczych, przez podziemne jezioro o zasoleniu Morza Martwego, aż po przejażdżkę górniczą kolejką w wiekowych tunelach. Wszystko to w atmosferze autentycznej surowości kopalni soli, gdzie historia przeplata się z nowoczesnością 😃. Zapraszamy na relację z tego niezwykłego fotospaceru, który dostarczył wielu wrażeń na długo pozostających w pamięci!

W skrócie – najciekawsze atrakcje, które przeżyliśmy pod ziemią:

  • Wejście do miejsc na co dzień zamkniętych: Zwiedziliśmy maszynownię szybu Campi (normalnie nieudostępnianą turystom) oraz zabytkowe korytarze i komory na poziomie V (Podmoście) – czyli częściach kopalni, gdzie zwykle panuje ciemność i cisza. To naprawdę unikatowa okazja zobaczyć więcej niż podczas standardowej trasy zwiedzania!
  • Podziemny rejs łodzią: Popłynęliśmy łodzią po ukrytym 120 metrów pod ziemią jeziorze w komorze 81. To jedyna taka podziemna przeprawa łodzią w Europie – solankowe jezioro o zasoleniu ~32% (jak Morze Martwe) zrobiło na nas ogromne wrażenie.
  • Przejażdżka autentyczną kolejką górniczą: Poczuliśmy wiatr we włosach (mimo kasków 😉), jadąc kilkaset metrów tunelami kopalni oryginalnym pociągiem górniczym. Stukot stalowych kół i migające w ciemności światła lamp stworzyły klimat nie do podrobienia!
  • Magia soli i światła w obiektywie: Cały fotospacer był okazją do niesamowitych ujęć 📸. Uchwyciliśmy światło lamp tańczące na kryształkach soli, zabytkowe lokomotywy pokryte patyną, spektakularne komory solne i surowe, dziewicze zakątki kopalni, gdzie na co dzień nie dociera żaden turysta.
  • Obiad w Komorze Ważyn: Zjedliśmy ciepły posiłek 250 m pod ziemią, w największej komorze kopalni – Ważyn. Ta imponująca grota ma 255 metrów długości i mieści m.in. podziemną restaurację, parkiet do tańca, boisko sportowe oraz nawet 300 łóżek dla gości! Chwila odpoczynku w tak niezwykłym miejscu to atrakcja sama w sobie.

Lampy górnicze gotowe do drogi – w lampowni Kopalni Soli Bochnia każdy uczestnik wycieczki otrzymał własny zestaw: kask, lampę akumulatorową oraz aparat ucieczkowy na wypadek zadymienia. Dzięki temu mogliśmy poczuć się jak prawdziwi górnicy, zanim ruszyliśmy w głąb ziemi.

Czy chciałbyś na głębokości 300 metrów spotkać się z gigantycznymi systemami transportowymi i odkryć tajemnice bezpieczeństwa kopalni?
Dołączcie do naszych kolejnych wydarzeń, a odkryjecie tę i inne tajemnice Kopalni Soli!

Zanim wyruszyliśmy pod ziemię

Tego dnia od rana nad Bochnią unosiła się aura ekscytacji. Punktem zbiórki był budynek przy szybie Campi, gdzie sprawnie się zebraliśmy, przeprowadziliśmy kontrolę biletów, przeliczyliśmy i pozostało nam czekać na przewodników.

Gdy po chwili oczekiwania dotarli do nas pracownicy KS Bochnia, którzy mieli być naszymi opiekunami podczas zwiedzania, okazało się, że posiadany przez nich plan zwiedzania nieznacznie różnił się od tego, który uzgodniliśmy z kopalnią, czekało na nas więcej niespodzianek!

Zwiedzanie rozpoczęliśmy od maszynowni szybu Campi – miejsca niedostępnego dla turystów oraz jedynego na całej trasie wycieczki, gdzie fotografowanie było niedozwolone. Ale to, czego nie mogły uchwycić matryce aparatów, zapamiętały nasze głowy. Na szczęście pytania były mile widziane, dzięki czemu za sprawą operatora maszyny wyciągowej poznaliśmy masę szczegółów na temat konstrukcji, napędu, mocy, prędkości, trwałości, konserwacji oraz rozwiązań awaryjnych, dotyczących napędu i układów hamulcowych.

Dla równowagi, po drugiej stronie szybu (został swojego czasu “obrócony”) zobaczyliśmy używaną niegdyś maszynę parową, która obsługiwała klatki w szybie w sposób zbliżony do obecnej wyciągarki elektrycznej. Co ciekawe, jest ona podłączona pod silnik elektryczny, który potrafi nią “zakręcić”. Nie ma już buchającej wszędzie gorącej pary, ale i tak “pracująca” maszyna robi wrażenie. Tu fotografowanie nie było ograniczone i potrzebowaliśmy dobrych kilkunastu minut, aby każdy mógł uwiecznić interesujące detale.

Nie ma zabawy bez BHP (i trójkątnej blaszki)

Zanim jednak zjechaliśmy w dół, musieliśmy stać się częścią załogi górniczej. Ponieważ nasz plan zakładał zejście ze standardowej trasy turystycznej w rejony podlegające surowym rygorom prawa górniczego, przeszliśmy obowiązkowe szkolenie z obsługi aparatów ucieczkowych (prosty filtr tlenku węgla, który w specyficznych warunkach ma zapewnić godzinę na opuszczenie zagrożonego obszaru). Ratownik zapewnił nas, że od dawna nie mieli potrzeby używania takowych (tutaj nie ma możliwości, że samoistnie zapali się złoże, jak może to mieć miejsce np. w kopalniach węgla kamiennego). Przesłuchaliśmy też ratownika na okoliczności jego pracy i zobaczyliśmy jego narzędzia pracy (aparat wyposażony w butlę tlenową z 400 litrów tlenu, który powinien pozwolić na około 2 godziny akcji ratunkowej). Na odchodne część osób zrobiło zdjęcie wiszącego na ścianie szczegółowego planu kopalni. Tak na wszelki wypadek… Potem już tylko lampownia, gdzie nastąpił ten magiczny moment transformacji w górników. Pobraliśmy ⛑️ Kaski (bezpieczeństwo przede wszystkim!), 🔦 Lampy górnicze (bez nich w mroku ani rusz), 🏃 Aparaty ucieczkowe, ▲ Marki górnicze (specjalny, trójkątny numer identyfikacyjny, który jest świętością w górniczym fachu), jednocześnie wpisując się na “listę górników zjeżdżających na dół”.

Czy wiesz czym jest Marka górnicza?
To nieduża blaszka z nabitym numerem. Każdy kształt tej blaszki miał swoje znaczenie w kopalnianej hierarchii. Okrągła – zjazd, wielokątna – uprawnienia strzałowe. Ale najważniejsza była zasada czystej tablicy. Marka wisząca na tablicy po zakończeniu zmiany krzyczała głośniej niż syrena: człowiek został na dole. Wtedy ruszał alarm. To ten kawałek metalu decydował, czy ruszą po Ciebie ratownicy.

Dołączcie do naszych kolejnych wydarzeń, a odkryjecie inne tajemnice Kopalni Soli!

Zejście w ciemność – początek podziemnej wyprawy

Po pobraniu niezbędnego wyposażenia w Lampowni czekał nas przejazd drogowym pojazdem górniczym do szybu Sutoris (łac. Szewc). Ponieważ była sobota, maszyna wyciągowa w tym szybie odpoczywała. Co to oznacza dla Zrobotyzowanych? Oczywiście spacer! Zeszliśmy pieszo schodami na poziom „Danielowiec”, znajdujący się na głębokości 70 metrów. Tam nasz przewodnik zarysował nam historię powstania obiektu. Kopalnia składała się z aż 44 szybów, z czego jednak spora część była “nietrafiona” (nie dotarła do soli, więc została zamknięta i zabezpieczona). Po latach część szybów została zlikwidowana, jako że dzisiaj maszyny wyciągowe potrafią sięgać naprawdę głęboko i nie trzeba się przesiadać z szybu do szybu. Obecnie kopalnię obsługują trzy szyby: Campi i Sutoris (szyby obsługujące ruch oraz wentylację w zakresie “wydechowym” (tędy powietrze ucieka z kopalni) oraz szyb Trinitatis – “wdechowy” (nawiew świeżego powietrza w głąb tuneli, niestety nie było nam dane do niego dotrzeć).