
OSTATNIE KROKODYLE
Dziś domykamy pewien rozdział, który przez dekady wydawał się stałą, niemal nienaruszalną częścią krajobrazu wschodniej Wielkopolski. Są w życiu dźwięki i obrazy, które zapadają w pamięć tak głęboko, że stają się częścią naszej wewnętrznej mapy świata. Dla jednych to szum morza, dla innych bicie dzwonów. Dla nas, ludzi związanych z przemysłem i techniką, to niski, wibrujący w klatce piersiowej pomruk silników trakcyjnych, metaliczny pogłos kół niosący się po stalowych szlakach i ten jedyny w swoim rodzaju „oddech” elektrowozów, które po prostu robiły swoje.
Tak właśnie brzmiała i wyglądała codzienność w Kopalni Węgla Brunatnego Konin. A w samym sercu tej codzienności, od blisko siedemdziesięciu lat, trwały one: lokomotywy EL2, przez wszystkich pieszczotliwie, ale i z respektem nazywane „Krokodylami”. Surowe, konkretne, o charakterystycznej sylwetce, której nie dało się pomylić z niczym innym. Za każdym ich przejazdem stał sztab ludzi – maszynistów, ustawiaczy, mechaników i energetyków, którzy dbali o to, by te stutonowe maszyny bez wytchnienia dostarczały „czarne złoto” do elektrowni.
– Pierwszy raz spotkałem się z Krokodylami w 2000 roku, będąc jeszcze dzieckiem – wspomina Karol Lubaczewski, prezes Zrobotyzowanych. – Zapamiętałem ich przytłaczający ogrom i to niezwykłe brzmienie, które wtedy, dziecięcą wyobraźnią, porównywałem do zabytkowych warszawskich tramwajów typu K. Do dziś pamiętam swoje zdziwienie na widok pantografów, które w swojej konstrukcji miały drewniane listwy wsporcze. To był dowód na to, że obcujemy z techniką z innej epoki, która mimo upływu lat wciąż dyktowała warunki na torach.
Kiedy powstali Zrobotyzowani, nasza misja była jasna: musimy być tam, gdzie bije serce przemysłu. Wiedzieliśmy, że naszą rolą jest nie tylko patrzenie, ale dokumentowanie i oddanie głosu maszynom, które same o sobie nie opowiedzą. Przez lata działalności udało nam się przybliżyć historię Krokodyli tysiącom osób. Propagowaliśmy wiedzę o polskich kolejach górniczych w kraju i za granicą, pokazując, że to, co dla wielu było „zwykłym pociągiem z węglem”, w rzeczywistości jest unikatowym zabytkiem techniki w ciągłym ruchu. Zrealizowaliśmy pociągi specjalne, które na długo zostaną w pamięci uczestników – nie tylko te prowadzone Krokodylami, ale i kultową „Tamarą” (TEM2).
Październik 2025 roku przyniósł wiadomość, której wszyscy się spodziewali, ale na którą nikt nie był gotowy. Wyrok zapadł: koniec marca 2026 roku miał być kresem eksploatacji elektrowozów EL2 w Polsce. Oznaczało to, że z mapy naszego kraju zniknie ostatni czynny egzemplarz tego typu. Jako Zrobotyzowani podjęliśmy ostatnią próbę. Chcieliśmy wierzyć, że uda się przedłużyć ich służbę chociaż do końca 2026 roku, by odeszły razem z kopalnią, której służyły przez całe życie.
Rzeczywistość okazała się jednak nieubłagana. Dlatego 18 kwietnia 2026 roku zorganizowaliśmy symboliczne, ostatnie pożegnanie. Pociąg specjalny prowadzony tandemem Krokodyli przetoczył się po całej dostępnej sieci kolei górniczych w Koninie. To była procesja godna królów żelaznych szlaków.
Dziś żegnamy się z tą historią na dobre. Każdy z nas po cichu liczył na cud. Że znajdzie się powód, by przesunąć termin o miesiąc, o tydzień, o chociaż jeden dzień. Że trafi się jeszcze jeden kurs, jedna szychta, podczas której Krokodyl zepnie skład i ruszy w stronę elektrowni, tnąc powietrze swoim charakterystycznym sylwetkowym profilem. Ale dziś nie ma już „może”. Dziś wybrzmiał ostatni sygnał baczność.
Nie trzeba było znać parametrów technicznych, by czuć do nich szacunek. Wystarczyło spojrzeć na tę masę, na ten spokojny upór, z jakim pokonywały wzniesienia. Krokodyl nie musiał niczego udowadniać – on po prostu trwał. I robił to przez niewiarygodne 68 lat. W świecie, gdzie urządzenia wymienia się co kilka lat, taka trwałość jest niemal mistyczna.
Czas przejść na emeryturę.
Zostaje w nas ogromna wdzięczność. Za tę służbę, która na co dzień była niewidoczna dla postronnych, a która zbudowała potęgę regionu konińskiego. EL2 stały się symbolem. Dla jednych były narzędziem pracy, dla nas – pasją, która połączyła ludzi z różnych zakątków świata. Dla mieszkańców Konina były stałym elementem krajobrazu, tak oczywistym jak kominy elektrowni.
Teraz, gdy silniki wreszcie ostygną, zostaną zdjęcia, filmy i wspomnienia. I to dojmujące uczucie, że wraz z ich odejściem kończy się coś, co definiowało tożsamość tego miejsca.
Dziękujemy, że byliście z nami do samego końca. Krokodyle odchodzą do historii, ale w naszych opowieściach ich silniki nigdy nie przestaną pracować.
#KWBKonin #Konin #EL2 #Krokodyl #Krokodyle #KolejPrzemysłowa #Kolej #Lokomotywa #Górnictwo #Kopalnia #KopalniaWęglaBrunatnego #TransportKolejowy #HistoriaKolei #Zrobotyzowani




